poniedziałek, 4 lipca 2016

rozdział 7

Poczułam straszny ból w lewej kostce. Chłopak do mnie podszedł. Klęknął, a jego twarz zmieniła kształt? teraz wyglądał dosłownie jak Harry. Zakryłam swoją twarz w obawie, że chce  mnie uderzyć, ale nie zrobił tego. On...Kucną przy mnie i po woli odchylił moje dłonie tak, że ponownie było widać mi twarz. 
-Nie bój się, ja ci nic nie zrobię chce tylko....
***
-Aaaa.-Zaczęłam krzyczeć jak tylko poczułam, że ktoś wskoczył mi na łóżko i chciał usiąść na obolałej kostce.-Co wy wyprawiacie?!-ponownie krzyknęłam łapiąc za obolałą kostkę.
 7 września 2013 roku, godzina 18:23
''Świat kręci się jak karuzela, ale każda karuzela kiedyś się zatrzyma.''
 Siedziałam jak zwykle na łóżku nie zważając na piski dziewczyn. Najwidoczniej dobrze się bawią, nie to co ja. Usłyszałam ciche pukanie, a później charakterystyczny dźwięk  otwierania drzwi.
-Holly, czemu ciągle siedzisz w tym pokoju? chodź na dół mamy jedną sprawę.-Powiedział podajże Nick. Niechętnie zeszłam z łóżka i kierowałam się za porywaczem. Nie będę kłamać. Dom mają piękny.
-O w końcu nasza królewna przyszła.-Powiedział sarkastycznie jakiś chłopak z czwórki. Aa, no tak jest ich pięć.Czemu się nie skapnęłam.
-Zamknij ryj.-Wysyczałam przez zęby, a on chyba usłyszał i zaczął do mnie podchodzić. Jak to każdy ''zły dziwkarz''
-Co ty powiedziałaś szmato?!-Krzyknął i próbował złapać mnie za włosy, lecz ja byłam szybsza i w ułamku sekundy leżał na podłodze.
-Szmatą to możesz być ty, a nie ja.-Powiedziałam mrożąc go wzrokiem i usiadłam koło Lottie na kanapie.
-A-ale ja ty?-zapytał podajże Paul. A no tak, wspominałam może, że anioły znają techniki walk? sama nie wiem czemu.
***
Siedziałam skulona w pokoju.Cała we krwi. Nie wierze, że to zrobiłam. To. to było, że strachu. Ni.nie nadaje się do takiej roboty. Nie wierze, że właśnie zabiłam człowieka. Jestem cała rozdzielona. Może i dobrze, że tak się stało, ale to grzech. Anioły nie zabijają. No ale to była samoobrona.
-Weźcie go, a ja dziewczynę.-Powiedział jakiś facet. Po głosie rozpoznałam, że to  albo Nick, albo Paul. Był miły, więc Paul. Hm. Dziwne. Nie znam ich. Zostałam porwana parę dni temu, a znam ich imiona i rozpoznaje bo głosie.
***
Dziwnym trafem obudziłam się w swoim łóżku. No prawie swoim.
-Jak się czujesz?Zapytała się mnie Lottie podając jakiś kubek, z którego wylatywała para.
Wzięłam gorący kubek i podziękowałam. Z dołu słyszałam jakieś krzyki...
Ej, no właśnie! Jak ja się znalazłam w normalnych ciuchach? przecież byłam w sukience. Doobra?
***
-Holly! -usłyszałam jak ktoś mnie zawołał. Leniwie podniosłam swoje ciało do pozycji siedzącej i nie mogłam uwierzyć. Po chwili siedziałam już w mocnym uścisku. Wtuliłam się.
-Niall, ale jak ty tu?-zapytałam się odrywając się od chłopaka.
-Oni zadzwonili do Liama w spawie tego konkursu, no i powiedzieli, że możemy do ciebie przyjechać, ale ja mam to w dupie. Zabieram cię stąd i nie będą już, więcej cię nękać.-Powiedział. Trochę byłam w szoku.. To jest trochę słodkie. No ale jakby to powiedział Louis...Holly! głupia jesteś! to tylko marzenia!
-Ale.
-Nie ma żądnego ''ale''-powiedział i jeszcze raz poczułam jego piękne perfumy.
 10 września 2013 roku,godzina 15:30
''marzenia, one dają nam nadzieje na lepsze jutro''
 -Spokojnie nie bój się.-Te słowa trochę mnie uspokoiły. Boje się.strasznie się boje. Uda się czy nie? to pytanie zawraca mi głowę. Niby dobrze nam poszło, ale jest o wiele lepszych od nas.
-Przychodzą:Holly Smith, Liam Payne, Karolina Parker, Lena Flores i Emma Loker. Dziękujemy za..-Dalej nie słuchałam tylko skakałam z radości.
-Mówiłem, że nam się uda-Przytulił mnie chłopak.

gratuluje. Na pewno uda Ci się wygrać.

Usłyszałam jakiś tajemniczy głos.Rozejrzałam się dookoła. Nikogo nie było. Tylko ja i Liam. Sami. Lecz czuje, że nie jesteśmy tak sami. Tak jakby stał za mną jakiś niewidzialny człowiek, albo duch. Rozejrzałam się jeszcze dokładniej i udało mi się ujrzeć...

Rozdział 6

6 września 2013 roku, godzina 20:12
 ''Łzy nie są oznaką słabości, lecz dowodem, że nasze serce jeszcze nie wyschło''
  Dziewczyny jeszcze nie wróciły, a ja nie wiem czy jeszcze żyją. Jezu, jaka ja głupia. Nie mogą nas zabić przecież jesteśmy im 'potrzebne' tylko do czego? może chcą jakiś okup?. W końcu moi rodzice do najbiedniejszych nie należą. Ja nie chce tu siedzieć i nie mogę uciec. Tak i tak by mnie znaleźli i bym musiała znowu tu siedzieć. Świat mnie chyba nienawidzi. Chyba jak zawsze. Nie wiem po co się łudzę tym wszystkim.W końcu kiedyś marzyłam żeby ktoś mnie porwał, ale nie wiedziałam że będę się tak czuć. No właśnie. Jak ja się czuje? Czuje, że nienawidzę samej siebie. Co budowałam przez wiele lat. No nic, znowu lata harówki. Super!~czujesz sarkazm?

***

Leżałam tak cały czas, użalając się nad sobą. Będę miała zajęcie na kolejne miesiące...
W końcu wstałam z tego łóżka i podeszłam do biurka, które stało parę metrów ode mnie. usiadłam i odpaliłam laptopa. Może i nie są tacy źli? No nic, weszłam na fb. Zablokowany. Weszłam na Twittera. Jest. Może nie pomyśleli że mam TT? Wzięłam i zalogowałam się, a następnie otworzyłam nowe okno i wpisałam dobrze znaną mi nazwę stronki, na której robi się zdjęcia. Zrobiłam i oczywiście nie obędzie się bez photoshopów. Jak już wszystko było gotowe.Wstawiłam zdjęcie. Napisałam tylko.
Zdjęcie, tylko bez napisu ;))))
''Fajnie by było gdybym wiedziała gdzie jestem. Fajnie by było gdybym nie czuła zagrożenia. Fajnie by było gdybym nie bała się, że zaraz wyskoczy ktoś, kto już zniszczył życie mi.''
    Może trochę nie zbyt na tym czasie, no ale nie mogłam nic innego wymyślić. Już miałam wyjść, ale zauważyłam że pod moim zdjęciem w parę sekund pojawiło się aż 112 like? Że co?Co się stało? Nie jestem tą popularną ani piękną. No dobra nie moja sprawa, a może i moja. Holly, czy mogłabyś przestać już myśleć?-usłyszałam głos w mojej głowie. Nie rozumie.Rozum mówi że mam nie myśleć? dobra to robi się dziwne.Tak samo jak ja. No ale co zrobić? Czekaj. Oni powiedzieli że wszystko jest podpisane i na 100% wiedzieli by, że ja bym na dole spała. Zaczęłam przeszukiwać biurko. Po chwili w dolnej szufladzie znalazłam swoją ładowarkę.Tak! Chciałam znaleźć gniazdko, ale nigdzie go nie było. Weszłam jeszcze na górne łóżko.Jest! szybko podłączyłam telefon i czekałam aż się włączy. Od razu domyśliłam się że Niall da o sobie znak w formie SMS-a. No i nie myliłam się. Może i nie znalazłam tyle co wcześniej,no ale są. Jak tylko przeczytałam, odpisałam mu. 

Chce już być w domu. Ciekawe co teraz dziewczyny robią.Nie słyszę jakiś pisków, wiec albo żyją, albo robią coś fajnego. No albo oni zabrali ich gdzieś. No ale to nie możliwe. No tak, o mnie każdy zapomina.  Zeszłam na dół i położyłam się tym razem na moim 'łóżku'. Leżałam i zaczęłam układać jakieś słowa piosenki. Zawsze to robię jak jestem smutna i nie mogę zasnąć. Z moich ust słowa same zaczęły lecieć tak jak łzy po moim policzku.
 Jestem zmęczona trwaniem tu.
Stłumiona przez wszystkie me dziecięce lęki.
I jeżeli musisz odejść.
Pragnę, byś po prostu odszedł.
Ponieważ Twoja obecność wciąż tu ciąży.
I nie zostawi mnie w spokoju.-Po tych słowach moje powieki opadły, a ja odpłynęłam w krainę Morfeusza.
  ***
Obudziło mnie lekkie głaskanie po głowie. Powoli otworzyłam swoje powieki i to co tam ujrzałam. Zdziwiło mnie i to bardzo. Obok mnie siedział...Niall. No ale skąd? jak? dobra nie myśl. 
-co ty tu robisz?-zapytałam trochę przerażona. Przecież moja moc nie działa, a jego?coś tu nie tak.
-siedzę, nie widać?-powiedział na co przewróciłam oczami. Nagle za jego pleców, wystawały wielkie, czarne skrzydła. Zachłysnęłam się powietrzem i chciałam już uciec gdy nagle potknęłam się i po chwili leżałam na ziemi. Poczułam straszny ból w lewej kostce. Chłopak do mnie podszedł. Klęknął, a jego twarz zmieniła kształt? teraz wyglądał dosłownie jak Harry. Zakryłam swoją twarz w obawie, że chce  mnie uderzyć, ale nie zrobił tego. On..
7 września 2013 roku, godzina 07:21
 ''Po woli tracę nadzieje, że kiedyś wrócisz, przynajmniej, że  ja wrócę. ''
-Wstawać!-usłyszałam jakieś krzyki na co szybko otworzyłam swe powieki.-Proszę.-Już nieco spokojniej powiedział jakiś facet. Położył mi na biurku talerz z jedzeniem. To samo zrobił z dziewczynami.-Smacznego.-Dodał i wyszedł. Byłam głodna, wiec zaczęłam jeść. Cały czas zastanawiało mnie to co on chciał zrobić i co jeszcze dziwniejszego, że kostka mnie cholernie boli. Przecież to był sen. Bardzo realistyczny sen. Jednak na serio powinnam iść do psychologa. Hm, cięgle zastanawia mnie ten sen. Co Niall, a raczej Harry chciał zrobić. Położyłam się zrezygnowana na łóżko. Prawie w ogóle nic nie robię tylko leże.Czemu muszę być taka niemądra?  Co mam robić? Powinnam się cieszyć że w  ogóle żyje i jestem w takim pięknym pokoju. Dobra Holly, powinnaś się z nimi zakolegować.Może cię puszczą. W co wcale nie wierze... Siedziałam tak gdy moje powieki zaczęły opadać, a ja ujrzałam...

rozdział 5

-Spokojnie nie bójcie się. Ja jestem Nick, to jest Paul.-Wskazał na drugiego.-A to jest Andrew.-Teraz pokazał ostatniego czyli trzeciego.-Jest nas pięciu, ale mniejsza o resztę. Dobra, wiec jest tak...-Dodał.
-My jesteśmy najpopularniejszym gangiem w tym mieście, a może i kraju.-Ciągnął dalej drugi, chyba Paul.
-Jesteście nam potrzebne, ale po co dowiecie się później. Jak już wszyscy będą. Macie nie uciekać ani nic, a tym bardziej wygadać się, zrozumiano? jak się okaże, że nas wygadaliście do skończy się. Nasz szef was zabije czy coś w potopię. Nie znamy jego planów co to takich rzeczy. -Dążył do końca trzeci czyli chyba Andrew.
-Dobra teraz chodźcie. Pokarzę wam was pokój. Będziecie spały w jednym pokoju. Przepraszam za to, ale nie możemy pozwolić żebyście miały większą satysfakcje żeby uciec.-Powiedział i kazał nam wstać. Jak już byliśmy przy nim, zaczął iść na górę. Co i my zrobiliśmy. Po chwili otworzył jakieś drzwi, które były na końcu korytarza.-Dobra, czujcie się jak u siebie w domu. Wasze rzeczy są już poukładane i podpisane co gdzie i jak.-Powiedział i wyszedł, a my weszliśmy. Jak tylko ujrzałam pokój. Szczena mi opadła. Był piękny.
-Dobra ja śpię na dole.-Powiedziałam i rzuciłam się na łóżko.
-Dobra, Alice, musimy się jakoś podzielić łóżkiem.-Powiedziała blondynka.
-Spoko, aż tak gruba to nie jestem, więc się zmieścimy.-Wzruszyła ramionami i poszła usiąść na krzesło, które stało przy biurku.
 6 września 2013 roku, godzina 18:35
''Przyjaciele są najważniejsi. To właśnie oni chcą ci zawsze pomóc i to właśnie oni będą przy tobie na zawsze''
   Leżałam tak, gapiąc się bezsensownie na mój 'sufit', którym jest łóżko u góry. Dziewczyny poszły na dół do chłopaków. Nie wiem po co, no ale to nie moja sprawa. Nagle usłyszałam dźwięk mojego telefonu.
Szybko zaczęłam go szukać. Znalazłam go w biurko koło mnie. Ale co on tu robi? dobra nie wnikam.
Odblokowałam i zdziwiło mnie to co zobaczyłam, a mianowicie, 165 nieodebranych połączeń i 20 wiadomości. 2-ie od mamy, 15- od Nialla, 3-od Amy. Omg, zaczęłam czytać.
     No tak. Nie wiedzą, że zostałam porwana. No ale w końcu nie mogę pisnąć ani słowem. Napisałam do mamy tylko to:
''Mam, nic mi nie jest, jestem u Amy ;*''
Szybko przeszłam na następne SMS-y teraz od Amy. Zaczęłam czytać. Przynajmniej tam dużo nie miałam to czytania. Odpisałam jej.
''Amy, nic się nie stało. Po prostu zaspałam na 2 lekcje i nie opłacało mi się iść :) a co wyjścia już jest za późno. Powiedz wychowawczyni że przez jakiś czas mnie nie będzie w szkole ;* i nie pytaj dlaczego, nie mogę powiedzieć bo mnie ''zabiją'' xd za dużo horrorów ;))))) a tak w ogolę to co tam u ciebie? hmmmm? xx''
Już miałam zacząć czytać to co mi Niall powysyłał, no ale Amy odpisała.
''Boże, ja się martwię! szczególnie Niall, który łazi po każdym domu i pyta się czy cię nie widzieli xd gdzie jesteś? ps. Niall jest wściekły że mi odpisałaś, a mu nie xx''
Co? łazi sobie po każdym domu? hahahahaha, fajniejszego żartu nie słyszałam, ale skąd wie, że jej się do niej odezwałam? no nic, może później się dowiem. Odpisałam jej.
''hahahahahah fajny żart ;* Szczerze? sama nie wiem gdzie jestem. ;/ długa historia, o której nie mogę powiedzieć nikomu.Sorry xx'' dobra już nie będę się nią przejmować. Zaczęłam czytać to co Niall mi tu na wysyłał.

O boże. Trochę tego jest. No nic, czas się spierać na pisanie.
Zaczęłam się rozglądać. Nagle zauważyłam okno.Szybko podeszłam to tej szklanej ramy (o.O) i szukałam tabliczki z nazwą ulicy, ale nie znalazłam nic. Po chwili chciałam mu napisać że nie wiem gdzie, ale telefon mi się rozładował i wyłączył.
-Nie,ygr..dobra. Wiem, że mam pecha, ale że w tym momencie?-zapytałam sama siebie i ponownie ruszyłam na łóżko. Rzuciłam się na nie i już miałam ochotę płakać.





Rozdział 4

 5 września 2013 roku, godzina 23:32
''Mijam pustych ludzi, Mijam puste serca. Mijam puste uczucia, Mijam puste miejsca..''
  Ten dzień zleciał mi wyjątkowo szybko. Prawie w ogóle zapomniałam o Louisie. Może to dziwne, no ale nie mogę przestać o nim myśleć. Czemu? sama nie wiem.
-Świetnie! Zgubiłam się!-Krzyknęłam i stanęłam. Mogłam powiedzieć mamie żeby nie wysyłała mnie do tego debila. Może i kocham dzieci, ale teraz nie mam siły się nimi opiekować. Szczególnie, że opiekunowie wracają późno, a ja muszę sama wracać do domu i to już po zmroku. - No i gdzie ja niby jestem?-nie wierze w siebie. Może by było lepiej jakby było popołudnie i było by jasno. Ja to muszę mieć pecha. Zawsze.
-Oj, kotek już się nie denerwuj.-Usłyszałam jakiś męski głos, który nie brzmiał tak jak Niall'a czy Liam'a. Nie chciałam się odwracać, więc stałam nieruchomo. Po chwili tego pożałowałam bo poczułam coś kującego na mojej ręce i potem wszystko było czarne.
***
Po woli zaczęłam wracać do żywych. Lecz nadal nie wiedziałam co się stało, ani gdzie teraz się znajduje. Po woli otworzyłam swoje powieki. Nie mogłam się ruszyć. Tego powodu były grube i mocne liny, które były w nie wiadomo jaki sposób przywiązane do mojego ciała. Spanikowana zaczęłam się rozglądać dookoła. Znajdowałam się w jakimś nietypowym? tak, można tak to określić. Znajdowałam się w jakimś starym pokoju. Chociaż mi to wyglądało bardziej na jakąś piwnice. W pomieszczeniu nie było prawie mebli, co dodawało trochę upiornego nastroju. Po lewo stał tylko dość stary stolik i dwa krzesełka. Po prawo znajdowała się jakaś stara komoda, która na oko wyglądała jakby została zrobiona z wangesa (Wange-taki rodzaj drewna). Na nim prawdopodobnie leżała jakaś broń czy coś w potopię. Koło mnie po lewej stronie leżała jakaś dziewczyna, która była cała we krwi? Boże, co jej się stało? było ciemno, ale zauważyłam, że miała blond włosy. Po chwili jej powieki zaczęły się unosić ku górze. Miała piękne niebiesko-szare  oczy.Wyglądała prawie tak samo jak...Louis...dosłownie...czysty Louis. No ale co ona niby tu robi? w ogóle co ja tu robię?
-Ciebie te.ż tu przywieźli? -zapytała zapłakanym głosem, drżał co oznaczało, że się bała. Nie dziwię się jej. Moje ręce próbują się uspokoić, chociaż to i tak nie wychodzi.
-Nie wiem w ogóle co się stało. Szłam do domu. Tylko to pamiętam.-Powiedziałam spokojnie, co zauważyłam, że również uspokoiło moją 'sąsiadkę'
-Też tak trawiłam. Poszłam opiekować się dzieckiem, a później jak wracałam obudziłam się tu.-powiedziała próbując się wyrwać z opięć liny.
-Ja tak samo. Poszłam do państwa McCartney opiekować się dzieckiem.-Powiedziałam, na co ona otworzyła szerzej swoje powieki. Nie wiedziałam o co jej chodzi.
-Ja też byłam u nich opiekować się dzieckiem w noc kiedy tu się znalazłam.-W jej głosie słyszałam to, że mówi prawdę. Ah, te anielskie moce. A no tak! O kurde. Jednak nie. Moja moc nie działa. Jakbym jeszcze nie miała tej liny, byłoby lepiej.
-Coś tu jest podejrzane. A no tak, w ogóle to nazywam się Holly. Holly Smith.-Uśmiechnęłam się do niej co odwzajemniła.
-Charlotte Tomlinson, ale mów mi Lottie.-Powiedziała, czyli jednak jest siostrą Louisa? Tomlinson to popularne imię, nie musi być z nim spokrewniona-Usłyszałam głos w mojej głowie, który już zaczął mnie denerwować. Pojawia się w takich chwilach, a ostrzec to nie umiał.
-Jesteś może siostrą Louis'a Tomlinson'a?
-Tak, a znasz go?-zapytała niepewnie. Nie wiem w jaki sposób, ani czemu na mojej twarzy zagościł wielki uśmiech.
-No, chodzę z nim to klasy.
 6 września 2013 roku, godzina 05:39
  ''Nigdy nie pozwól, by strach przed działaniem wykluczył Cię z gry''
   Powoli otwierałam swoje powieki, które nadal chciałby być zamknięte. Jak już trochę wróciłam do żywych zauważyłam jakiegoś chłopaka ubranego na czarno.
-Widać, że wstaliście.-Powiedział, a na jego twarzy zagościł wielki uśmiech.
-Czego od nas chcesz?-zapytałam się go pewnym siebie głosem. Miałam ochotę teraz rozszarpać te liny i mu przywalić. No ale wolałam dalej iść spać.
-Spokojnie, nic wam nie zrobimy. Musimy czekać na jeszcze dwie osoby i wam wszystko wyjaśnimy -Powiedział i wstał ze swojego miejsca. kierował się do wyjścia i po chwili jego sylwetka znikła za wielkimi drzwiami.
***
    Dzień zleciał mi na siedzeniu przywiązaną i gadaniu z Lottie. Przynajmniej jak z nią gadam do zapominam o  tym co się dzieje koło mnie. Usłyszałam charakterystyczne otwieranie drzwi, a po chwili zauważyłam jak jakiś chłopak kładzie jakąś dziewczynę koło mnie.
-Paul ty deklu, szef chyba coś powiedział. Ty rozwiąż blondynkę, a ja zajmę się to drugą.-Powiedział i po chwili poszedł do mnie. Bałam się, bo nie wiedziałam co może mi zrobić. Nie zdziwię się jak przyłoży mi pistolet do głowy i strzeli, ale nie. Zaczął mnie odwiązywać.
-Przepraszam za niego. Po prostu jesteście nam potrzebne i nie chcemy żebyście uciekły. -Powiedział i skończył mnie 'uwalniać'  z władzy wielkich, niemiłych lin.- Zaraz wam przyniesiemy walizkę z waszymi ciuchami i coś do jedzenia. Jak chcecie tam jest łazienka i możecie się trochę 'odświeżyć' -Wskazał w stronę jakiś drzwi i zniknął za innymi drzwiami. Po chwili znowu ujrzałam jego sylwetkę, ale tym razem z dwoma torbami.
-Proszę.-Podał mi jakąś torbę i to samo zrobił z Lottie, uśmiechnął się do nas i wyszedł.
-Dobra to ja idę się umyć, zaraz wracam.-Powiedziała niepewnie moja 'przyjaciółka', wzięła jakieś ciuchy i poszła do łazienki. Po jakiś 20 minutach wyszła i od razu lepiej wyglądała. Niż wtedy z tą krwią i rozmazanym makijażem. Teraz ja wstałam i pokierowałam się do łazienki. Nalałam ciepłej cieczy do wanny i po chwili się rozebrałam. Ostatni raz sprawdziłam tylko czy zamknęłam drzwi. Jak tylko wykonałam ową czynność i byłam już pewna, że nikt nie wejdzie mi w czasie gdy ja będę się myła. Weszłam do wanny i tak się relaksowałam. Mogła bym tak leżeć cały czas. Nie wiem czy dała bym radę siedzieć jeszcze z tymi linami. Wyciągnęłam swoją rękę i zauważyłam, że miejsce gdzie mnie boli, robi się fioletowe.
-Świetnie.-Powiedziałam sama do siebie. Brakuje mi jeszcze siniaków.
  Woda robiła się zimna, więc postanowiłam już wyjść. Wytarłam się dokładnie i założyłam te ciuchy:
Zrobiłam lekki makijaż i spojrzałam się w wielkie lustro. Muszę przyznać, że jak na 'porywaczy' mają gust i to nie jaki. Łazienka była pięknie urządzona. Spojrzałam jeszcze raz na swoje odbicie. O czymś zapomniałam, a mianowicie o wysuszeniu włosów. Szybko wzięłam suszarkę, która leżałam koło zlewu i zaczęłam suszyć moje mokre włosy. Jak już skończyłam. Rozczesałam je i zrobiłam wale. Spojrzałam się jeszcze raz na lustro.
-No i teraz może być-Powiedziałam i się uśmiechnęłam.Wyszłam z tego pomieszczenia i zauważyłam, że ta dziewczyna, którą dzisiaj nam 'dorzucili' się obudziła.
-Hej, jestem Holly Smith, a ty?-uśmiechnęłam się do dziewczyny. Miała ładne fioletowo-niebieskie włosy.
-Alice Payne.-Nie pewnie wydusiła to z siebie.
-O widzę, że już się znacie- Znowu usłyszałam ten  miły głos.-Smacznego, zaraz przyjdę i wam wszystko wyjaśnię.-Powiedział i znowu zniknął za drzwiami.
Wzięłam swój talerz, tak jak i dziewczyny i zaczęłam jeść naleśniki. Nie będę kłamać postarali się.
Jak już skończyłam odstawiłam swój talerz, tam gdzie już leżały puste naczynia dziewczyn.
Jak zwykle to ja jestem tą, która najwolniej je. Przyzwyczaiłam się do tego. Albo w ogóle nie jem, albo jem ale w godzinę. Raz jedną kanapkę jadłam w pół godziny. Każdy się ze mnie śmieje że jestem jak żółw.,
-Alice, masz może brata? -zapytałam, może i ona jest siostrą Liama. Dobra. Ja siedzę z Bratem Lottie, Louisem. Przyjaźnie się z Liamem i Niallem. Może jak Alice jest jego siostrą, a no tak! chyba zaczynam rozumieć.
-Tak, Liam Payne, może znasz?-zapytała się swoim cichym głosem. Tak! i wszystko już się układa w całość.
-Przyjaźnie się z nim.-Powiedziałam i uśmiechnęłam się. Odeszłam kawałek od nich i usiadłam w kącie.
-Lottie i Louis. Alice i Liam. Hm. teraz pewnie porwą jeszcze 3 dziewczyny. No ale po co ja im? przecież nie mam nic wspólnego z nimi. Z Zaynem? nie. Z Louisem? tym bardziej. Z Liamem? też nie. Z Niallem? Nie, tylko się przyjaźnie, tak jak z Liamem, a z Harrym to. uhu, nie znam nawet jego nazwiska. Dobra. anioły nie kłamią. Harry Styles. Szczerze? Boje się go. Chociaż to dziwne, bo jeszcze nigdy się nie bałam. To wszystko zaczęło się od kiedy oni doszli do mojej klasy.-Powiedziałam sama do siebie w myślach, a ktoś wszedł. Zauważyłam że to była trójka chłopaków. Pierwszy to był ten miły, drugi to chyba ten. no jak mu tam, a no tak chyba Paul, a tego trzeciego pierwszy raz na oczy widzę. Szybko poszłam do dziewczyn.
-Spokojnie nie bójcie się. Ja jestem Nick, to jest Paul.-Wskazał na drugiego.-A to jest Andrew.-Teraz pokazał ostatniego czyli trzeciego.-Jest nas pięciu, ale mniejsza o resztę. Dobra, wiec jest tak.

rozdział 3

4 września 2013 roku, godzina 20:02
''Nie potrzebuje skrzydeł by latać. Potrzebuje ludzi dzięki, którym nie upadnę''
  Czułam się tak jakbym to ja była tym miejscem. Skupiłam się wyłącznie na naturze, że nawet nie zauważyłam, że ktoś tutaj jest.No pięknie Holly-pomyślałam. Zaczęłam się rozglądać w poszukiwaniu tej nieznajomej istoty, która chciała mnie 'odwiedzić'. Nie zauważając niczego niepokojącego wróciłam do swojego poprzedniego zajęcia. Ponownie usłyszałam jakieś ciche odgłosy. Niepewnie ruszyłam w ową stronę.
Stałam jak wmurowana, gdy na lekkim wzgórzu pośród czerwonych kwiatów leżał biało-szary wilk.
Wiedziałam, że on mi nie zagraża, jednak czułam tutaj niebezpieczeństwo.
-Jaki słodki!-nagle usłyszałam głos, który dochodzić zza moich pleców. Odwróciłam się powoli i przyjrzałam się postaci, którą był chłopak. Wyglądał identycznie, jak Zayn, lecz ten miał jaśniejsza karnację. Za nim stał Niall.
-Co wy tu robicie?-zapytałam przyglądając mu się.

-To samo co ty-odpowiedział z nieufnością.
-Daj spokój, ona jest jedną z nas-oznajmił blondyn. Nie wiedziałam o co mu chodzi, dopóki nie zrozumiałam, że wszyscy tu zgromadzeni są aniołami.
-Tak? To czemu ja o tym nic nie wiem?-oburzył się.
-Lepiej chodźmy stąd-zaczęłam iść w kierunku lasu. Czułam niepokój.
 5 września 2014 roku, godzina 09:25
''To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia''
   Próbowałam się skupić na historii, lecz słabo mi to wychodziło. Cały czas zastanawiałam się, czy Louis jest zły. Nie widać tego po nim, ale czy pozory nie mylą? Niall powiedział mi, że do naszej szkoły doszło pięcioro aniołów. Liam i Niall są tacy jak ja, czyści. Więc Louis i reszta powinni być czarni. Chciałabym z nim porozmawiać i dowiedzieć się czy to prawda. Jednak wiem, że to jest niebezpieczne.
-Holly? Tu ziemia, wyląduj w końcu-Amy wyraźnie zniecierpliwiona machała mi dłonią przed oczami.
-Hmm? -spojrzałam wreszcie na nią.
-Załamujesz mnie kobieto-westchnęła z rezygnacją i odwróciła się w stronę tablicy. Spojrzałam się na Louis'a, a później na całą klasę. Widziałam, że Zayn i Harry mnie obserwują. Wzdrygnęłam się, po czym spojrzałam na tablice.






 5 września 2013 roku, godzina 9:50
''Czasami nieprzemyślane decyzje odwrócą się przeciwko tobie''
-No sorry, ale musiałam się obronić.-Powiedziałam to nadal obrażonej przyjaciółki.-Jak nie chcesz, że mną gadać to nie, ale idziemy z tej budy.-Dodałam i szybko pociągnęłam przyjaciółkę w stronę wyjścia. Już mieliśmy wychodzić. No ale pech jest szybszy od nas.
-Dokąd  się to wybiera?-usłyszałam jakiś męski głos. Odwróciłam się i ujrzałam dyrektora. Ups,to mam już przechlapane.
-Chciałam ją zabrać na zwierze powietrze, bo jej jest słabo i się o nią boje.-Powiedziałam na co ona udawała, że jej niedobrze.
-No to, do pielęgniarki trzeba było.-Powiedział,a  ja pokierowałam się w stronę tej 'super' osoby, której nienawidzę. Szybko uciekliśmy do jakieś łazienki i tam przeczekamy przerwę. Długo sobie posiedzieliśmy bo zadzwonili. Dyskretnie udaliśmy się do wyjścia, ale tym razem nie udało im nas przyłapać.
-Po co my w ogóle zwiewamy z tych lekcji?
-Nie wiem, nie chce mi się siedzieć na Niemcu.-Powiedziałam i jak już byliśmy daleko od szkoły. Zwolniliśmy. Kierowaliśmy się do dobrze nam znanego parku.
-Ładnie to tak uciekać z lekcji?-znowu usłyszałam jakiś męski głos, lecz teraz nie bałam się tak jak wtedy bo rozpoznałam, że to Liam.
-Tak, ładnie.Co ty tu robisz?-Zapytałam odwracając się do niego. Widziałam, że Amy nie wie o co chodzi, no i dobrze.

Ona tez jest z nami czy nie? 

Usłyszałam jakiś głos w mojej głowie, a no tak. Anioły mogę się kontaktować bez słów. No i czytać w głowie zwykłym ludziom. Dlatego zawsze wiedziałam co myśli Amy czy nauczycielka. 

Ona? nie, ona jest zwykłym człowiekiem, więc nic się przy niej nie odzywaj.

   Tym razem to ja się odezwałam, a on tylko przytaknął że będzie cicho. Spojrzałam na przyjaciółkę, która nie wiedziała co zrobić. Czy odezwać się czy może jednak milczeć? hm. może to pierwsze. Niech się w końcu odezwie! 
-Wy się rozumiecie bez słów?-chciałam żeby się odezwała? teraz to odwołuje. 
-Nie do końca, ale coś tam, a zresztą nie ważne.-Próbował się wytłumaczyć, ale mu to nie wyszło.-No to się do was przyłączam. To gdzie idziemy?
-Usiąść? Spotkanie z Dyrkiem mnie zmęczyło, tyle biegać by przed nim uciec.-Powiedziałam
-A moc?-powiedział chłopak, a ja szybko zakryłam palcem swoje usta, na znak, że ma nic nie mówić. 
-Taaa, magia..-Powiedziałam sarkastycznie.
-Chciałbym być jakimś magikiem, byłbym popularny.-Próbował zmienić temat, co mu się teraz udało.
-Ja bym chciała być Aniołem, one są zajebiste.-Powiedziała Amy, a ja się lekko zaczerwieniłam tak jak chłopak. Czemu? sama nie wiem. Może temu bo ja jestem Aniołem? No nie wiem. Amy dziwnie się na nas popatrzyła. Nie dziwie się się jej. Chciałabym jej powiedzieć całą prawdę.W końcu jest moja przyjaciółk