poniedziałek, 4 lipca 2016

rozdział 3

4 września 2013 roku, godzina 20:02
''Nie potrzebuje skrzydeł by latać. Potrzebuje ludzi dzięki, którym nie upadnę''
  Czułam się tak jakbym to ja była tym miejscem. Skupiłam się wyłącznie na naturze, że nawet nie zauważyłam, że ktoś tutaj jest.No pięknie Holly-pomyślałam. Zaczęłam się rozglądać w poszukiwaniu tej nieznajomej istoty, która chciała mnie 'odwiedzić'. Nie zauważając niczego niepokojącego wróciłam do swojego poprzedniego zajęcia. Ponownie usłyszałam jakieś ciche odgłosy. Niepewnie ruszyłam w ową stronę.
Stałam jak wmurowana, gdy na lekkim wzgórzu pośród czerwonych kwiatów leżał biało-szary wilk.
Wiedziałam, że on mi nie zagraża, jednak czułam tutaj niebezpieczeństwo.
-Jaki słodki!-nagle usłyszałam głos, który dochodzić zza moich pleców. Odwróciłam się powoli i przyjrzałam się postaci, którą był chłopak. Wyglądał identycznie, jak Zayn, lecz ten miał jaśniejsza karnację. Za nim stał Niall.
-Co wy tu robicie?-zapytałam przyglądając mu się.

-To samo co ty-odpowiedział z nieufnością.
-Daj spokój, ona jest jedną z nas-oznajmił blondyn. Nie wiedziałam o co mu chodzi, dopóki nie zrozumiałam, że wszyscy tu zgromadzeni są aniołami.
-Tak? To czemu ja o tym nic nie wiem?-oburzył się.
-Lepiej chodźmy stąd-zaczęłam iść w kierunku lasu. Czułam niepokój.
 5 września 2014 roku, godzina 09:25
''To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia''
   Próbowałam się skupić na historii, lecz słabo mi to wychodziło. Cały czas zastanawiałam się, czy Louis jest zły. Nie widać tego po nim, ale czy pozory nie mylą? Niall powiedział mi, że do naszej szkoły doszło pięcioro aniołów. Liam i Niall są tacy jak ja, czyści. Więc Louis i reszta powinni być czarni. Chciałabym z nim porozmawiać i dowiedzieć się czy to prawda. Jednak wiem, że to jest niebezpieczne.
-Holly? Tu ziemia, wyląduj w końcu-Amy wyraźnie zniecierpliwiona machała mi dłonią przed oczami.
-Hmm? -spojrzałam wreszcie na nią.
-Załamujesz mnie kobieto-westchnęła z rezygnacją i odwróciła się w stronę tablicy. Spojrzałam się na Louis'a, a później na całą klasę. Widziałam, że Zayn i Harry mnie obserwują. Wzdrygnęłam się, po czym spojrzałam na tablice.






 5 września 2013 roku, godzina 9:50
''Czasami nieprzemyślane decyzje odwrócą się przeciwko tobie''
-No sorry, ale musiałam się obronić.-Powiedziałam to nadal obrażonej przyjaciółki.-Jak nie chcesz, że mną gadać to nie, ale idziemy z tej budy.-Dodałam i szybko pociągnęłam przyjaciółkę w stronę wyjścia. Już mieliśmy wychodzić. No ale pech jest szybszy od nas.
-Dokąd  się to wybiera?-usłyszałam jakiś męski głos. Odwróciłam się i ujrzałam dyrektora. Ups,to mam już przechlapane.
-Chciałam ją zabrać na zwierze powietrze, bo jej jest słabo i się o nią boje.-Powiedziałam na co ona udawała, że jej niedobrze.
-No to, do pielęgniarki trzeba było.-Powiedział,a  ja pokierowałam się w stronę tej 'super' osoby, której nienawidzę. Szybko uciekliśmy do jakieś łazienki i tam przeczekamy przerwę. Długo sobie posiedzieliśmy bo zadzwonili. Dyskretnie udaliśmy się do wyjścia, ale tym razem nie udało im nas przyłapać.
-Po co my w ogóle zwiewamy z tych lekcji?
-Nie wiem, nie chce mi się siedzieć na Niemcu.-Powiedziałam i jak już byliśmy daleko od szkoły. Zwolniliśmy. Kierowaliśmy się do dobrze nam znanego parku.
-Ładnie to tak uciekać z lekcji?-znowu usłyszałam jakiś męski głos, lecz teraz nie bałam się tak jak wtedy bo rozpoznałam, że to Liam.
-Tak, ładnie.Co ty tu robisz?-Zapytałam odwracając się do niego. Widziałam, że Amy nie wie o co chodzi, no i dobrze.

Ona tez jest z nami czy nie? 

Usłyszałam jakiś głos w mojej głowie, a no tak. Anioły mogę się kontaktować bez słów. No i czytać w głowie zwykłym ludziom. Dlatego zawsze wiedziałam co myśli Amy czy nauczycielka. 

Ona? nie, ona jest zwykłym człowiekiem, więc nic się przy niej nie odzywaj.

   Tym razem to ja się odezwałam, a on tylko przytaknął że będzie cicho. Spojrzałam na przyjaciółkę, która nie wiedziała co zrobić. Czy odezwać się czy może jednak milczeć? hm. może to pierwsze. Niech się w końcu odezwie! 
-Wy się rozumiecie bez słów?-chciałam żeby się odezwała? teraz to odwołuje. 
-Nie do końca, ale coś tam, a zresztą nie ważne.-Próbował się wytłumaczyć, ale mu to nie wyszło.-No to się do was przyłączam. To gdzie idziemy?
-Usiąść? Spotkanie z Dyrkiem mnie zmęczyło, tyle biegać by przed nim uciec.-Powiedziałam
-A moc?-powiedział chłopak, a ja szybko zakryłam palcem swoje usta, na znak, że ma nic nie mówić. 
-Taaa, magia..-Powiedziałam sarkastycznie.
-Chciałbym być jakimś magikiem, byłbym popularny.-Próbował zmienić temat, co mu się teraz udało.
-Ja bym chciała być Aniołem, one są zajebiste.-Powiedziała Amy, a ja się lekko zaczerwieniłam tak jak chłopak. Czemu? sama nie wiem. Może temu bo ja jestem Aniołem? No nie wiem. Amy dziwnie się na nas popatrzyła. Nie dziwie się się jej. Chciałabym jej powiedzieć całą prawdę.W końcu jest moja przyjaciółk

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz